428 / 24 / 0. overandout. Re: Nie wiem co to było, chyba jakiaś nakrapiana mj, pomocy. ndz maja 06, 2018 9:13 am. mi taka wywrotka na plecy przypomina co się działo z ludźmi po wiadrze z mocarza. do tego co opisałaś dochodziła jeszcze sztywność ciała delikwenta. co do przeżyć wewnętrznych to pewnie też by się zgadzało. Zaledwie tydzień minął od publikacji naszego reportażu o absurdach dziejących się w Kotwicy Kołobrzeg. Beniaminek II ligi nie zamierza jednak zwalniać tempa. W ciągu kolejnych siedmiu dni zdążył wyśmiać PZPN, nas uznać za „nie-dziennikarzy”, a także wkładać kłamstwa w usta prezesa Stomilu Olsztyn. Wszystko w klimacie „psy szczekają a karawana jedzie dalej”. Nic dziwnego, że zaczęli się mianować dzikusami. Zaczęło się jeszcze przed publikacją naszego reportażu. Oficjalny profil Kotwicy Kołobrzeg był bardzo aktywny w mediach społecznościowych, szczególnie na Twitterze, gdzie negował rzetelność naszych historii, pomimo tego że jeszcze się nie ukazały. Gdy doszło do publikacji, szybko nabrał wody w usta, co dla niego byłoby największym komplementem. Każdy może posypać głowę popiołem i odpokutować swoje winy. W Kołobrzegu wyszli jednak z innego założenia. Do ogniska, które już nieco się wypalało, dolali benzyny, na nowo rozżarzając ogień. Można skwitować je tym, że wszyscy plują na Kotwicę, a ona traktuje to jako deszcz. Winszujemy!– W ostatnim czasie o Kotwicy Kołobrzeg zrobiło się głośno w całej Polsce. Ale wiecie co? Nieważne dla nas co piszą i mówią dziennikarze i „nie-dziennikarze”. Ważne jest aby zawsze do naszego członu KOTWICA pisali i mówili Kołobrzeg. I nigdy tego nie przekręcali. To co było, to już historia. To prawda, jesteśmy dzikusy i z naszym Adamem, czyli pierwszym dzikiem mamy swoje cele i marzenia które będziemy realizować. Nie oglądamy się za siebie – patrzymy w przód. Za parę dni mało kto będzie pamiętał o czym i kto pisał. Artykuł żyje jednym dniem, bo jutro już jest kolejny, itd. Powiemy Wam więcej. My tu w Kołobrzegu jesteśmy 1 drużyną. […] Należy również podziękować dziennikarzom i tym aspirującym do tej roli, bo dzięki temu zainteresowanie naszym inauguracyjnym meczem jest olbrzymie – napisano, co w pełnej wersji przedstawiamy spróbujecie poszukać niepochlebnych komentarzy pod tym postem, to ich nie znajdziecie. Wszystkie zostały usunięte. W końcu nie liczy się dobry wizerunek, a pieniądze. A kto nie należy do „dzikusów” – jest zbędny. Widać, że część kibiców Kotwicy próbuje się odciąć od tych patologicznych reakcji. Wciąż jest jednak silna gwardia, która dalej optuje za prezesem i teorią silnej ręki. To właśnie ci drudzy próbowali zastraszyć współautora wspomnianego artykułu, Norberta Skórzewskiego, który po publikacji reportażu wybrał się na inauguracyjny mecz kołobrzeskiego klubu w II lidze ze Stomilem. Według tychże fanów nie można pisać o Kotwicy i przychodzić na jej mecze, bo „coś się stanie”. Dla nich liczy się tylko to, że prezes Adam Dzik daje pieniądze, dzięki temu klub jest już w II lidze! Podejrzewamy, że gdyby prezes został przyłapany na gorącym uczynku, to i tak znaleźliby się tacy, którzy mówiliby, że to nie on albo nie jego ręka. Klękajcie narody. Kibice w Kołobrzegu na nowo zdefiniowali dziennikarstwo. Wszyscy dziennikarze, którzy chodzą na mecze jakiegoś klubu, powinni przestać o nim pisać. Informacje powinni natomiast czerpać z propagandowej papki udostępnianej na stronie internetowej i w mediach społecznościowych klubu. A gdy uda się zwieść kilka portali w taki sposób, z dumą trzeba to ogłosić światu, zupełnie pomijając kontekst i kulisy. Wychodzimy jednak z założenia, że prawda się obroni i tak było również w przypadku wysłanego kurierem pucharu za zwycięstwo w III lidze. Kotwica postawiła się w pozycji skrzywdzonego, który za swoje dokonania (to czy były w pełni fair play, wyjaśni proces w PZPN) nie został godziwie nagrodzony przez Mateńko nie mógł wręczyć trofeum ze względu na konieczność otwarcia kursu trenerskiego. Jego następcą w ZZPN pozostaje Jarosław Burzak i to on miał uhonorować Kotwicę, co nie spodobało się prezesowi, bowiem Burzak pozostaje sternikiem zwaśnionej Gwardii Koszalin. Finalnie puchar miała wręczyć prezydent Kołobrzegu, Anna Mieczkowska. Pozwoliło to jednak dać klubowi okazję do wszczęcia burzy w mediach społecznościowych pytaniem, co zrobić z otrzymanym kurierem trofeum. Szybko pojawiły się komentarze szkalujące PZPN. My natomiast polecamy nalać do niego zimnej wody z lodem i wylać to sobie na głowę, bo ewidentnie po awansie ktoś było naprawdę, wyjaśnił prezes ZZPN Maciej Mateńko. W swoim oświadczeniu uwypuklił obłudę i małostkowość Kotwicy:W związku z niepełnymi informacjami podanymi w mediach społecznościowych MKP KOTWICA Kołobrzeg, przekazuję informację na temat faktów w sprawie wręczenia przez PZPN pucharu za awans do II ligi. Polski Związek Piłki Nożnej funduje pamiątkowe puchary za awans do wyższej ligi w rozgrywkach prowadzonych pod jego egidą. Puchary wysyłane są do wszystkich klubów kurierem, a prezes wojewódzkiego związku proszony jest o wręczenie pucharu przed meczem pierwszej kolejki w imieniu PZPN. […]Podczas zebrania Zarządu ZZPN w dniu ustalono, że puchar w imieniu związku wręczy wiceprezes ds. okręgu Koszalin ZZPN Jarosław Burzak wraz z wiceprezesem Piotrem Dykiertem o czym niezwłocznie poinformowałem prezesa Adama środę prezes Adam Dzik zadzwonił do mnie z informacją, że miejscowi kibice nie chcą aby puchar wręczał Jarosław Burzak ponieważ jest on równocześnie prezesem klubu GWARDIA Koszalin, a kibice obu zespołów nie darzą się sympatią. Zapowiedziałem więc, że puchar wręczy wiceprezes ZZPN Piotr Dykiert, który przyjedzie ze Szczecina. Jednak prezes Adam Dzik poprosił mnie aby nie przyjeżdżał, a puchar wręczy prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska, która wspiera klub, a spiker poinformuje, że robi to w imieniu wiceprezesa PZPN Macieja wiem czym kierował się klub przedstawiając całą sprawę w innym świetle. Mam swoje podejrzenia, ale nie będę się nimi dzielić całej tej sprawie czuję się po prostu oszukany. W związku z powyższym informuję, że wszelkie kwestie związane z klubem MKP KOTWICA Kołobrzeg od dziś będę załatwiał wyłącznie poprzez oficjalne życzę klubowi MKP KOTWICA, aby o rozgłos dbał pozytywnymi wynikami na boisku, a nie w ten postprawdę i fake newsy Kotwica generuje od dłuższego czasu. Nie dziwi nas zatem, że zaczęli wkładać kłamstwa w usta innych osób. Tak stało się choćby z prezesem Stomilu Olsztyn Michałem Żukowskim, który miał rzekomo powiedzieć: – Jestem trochę w szoku, bo różnie się słyszy, ale widzę że Kotwica Kołobrzeg jest najlepiej zorganizowanym klubem ze wszystkich drugoligowych ekip. Żukowski szybko zweryfikował kolejnego fake newsa Kotwicy na Twitterze: – Jestem bardzo zadowolony z gościny, wszyscy byli bardzo życzliwi i sympatyczni. Ale… zapoznałem się z postem i nie powiedziałem tak, nawet nieoficjalnie. Chwaliłem w rozmowach stadion i jego przygotowanie, ale nie mogłem tak powiedzieć, bo poznałem dopiero pierwszy stadion w tym sezonie – napisał. Najgorsze jest w tym to, że tak wiele osób się jeszcze na to łapie i w to wierzy. Można jednak trochę wytłumaczyć Kotwicę, w końcu kto z kim przystaje, takim się staje. A przecież ostatni ligowy mecz prezes Dzik oglądał w obecności Jana Bednarka. Kto to jest, a w zasadzie jak działa cały klan, opisaliśmy w tym tekście. Zapraszamy do zapoznania się z nim, choć zdradzimy nieco jego treść, mówiąc, że swego czasu nazwisko Bednarek pisało się jako B. Kotwicy natomiast polecamy zabieg, który z przesadą stosuje metody Lecha Poznań, czyli ciszę medialną. Chyba że lubi się kompromitować. Wtedy zachęcamy do kręcenia karuzelą absurdów jeszcze szybciej. W końcu prezes ma już cyrkowe doświadczenia, o czym świadczy zdjęcie główne, które przed laty stworzył jeden z kibiców O KOTWICY KOŁOBRZEG:„Dzika” Zachód w Kołobrzegu. Wszystkie absurdy Kotwicy [REPORTAŻ]Prezes ZZPN odpiera zarzuty Kotwicy: „Czuję się po prostu oszukany”PZPN wszczyna postępowanie przeciwko Kotwicy Kołobrzeg Najnowsze WeszłoRok temu grał w Lidze Konferencji. Trafił do Wieczystej Zoria Ługańsk zagra w czwartek w Lublinie, gdzie zmierzy się z Universitateą Craiova w ramach trzeciej rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Tymczasem jej byłego piłkarza ściąga… Wieczysta Kraków. I to nie byłego na zasadzie „pograł tam wieki temu”, a takiego, który jeszcze w zeszłym sezonie stanowił o jej obliczu. Denys Favorov, bo tak nazywa się 31-letni prawy obrońca, grał regularnie w Zorii, dopóki nie przerwano rozgrywek po bestialskim ataku Rosji na Ukrainę. Liga? Szesnaście meczów […] wypożycza pomocnika. Zagra w Sandecji Sylwester Lusiusz został wypożyczony do Sandecji Nowy Sącz. 22-letni pomocnik Cracovii pozostanie w klubie z pierwszej ligi do końca sezonu. Lusiusz ma już jakieś doświadczenie, ale w ostatnim czasie nie zyskuje zaufania Jacka Zielińskiego. W obecnym sezonie zagrał dla „Pasów” równe zero minut. Cracovia funkcjonuje bardzo dobrze, wygrała wszystkie mecze ligowe, a więc ciężko spodziewać się, by w zespole dochodziło do rotacji. Lusiusz, który wciąż musi zbierać szlify, poszukał więc możliwości […] pytania przed nowym sezonem Premier League Nowy sezon Premier League zbliża się wielkimi krokami, więc czas trochę pospekulować. Najlepsza liga świata znów przeszła kilka zmian, pojawiło się sporo nowych twarzy, a wśród nich takie gwiazdy jak Erling Haaland, Darwin Nunez czy Kalidou Koulibaly. Przeprowadzono także kilka transferów wewnętrznych i w ten sposób Gabriel Jesus czy Ołeksandr Zinczenko znaleźli się w Arsenalu, a na przykład Raheem Sterling powędrował do Chelsea. Solidnie wzmocniły […] Felix wraca do Piasta Tak jak informowaliśmy wczoraj jako pierwsi – Jorge Felix wrócił do Piasta Gliwice. Klub wydał w tej sprawie oficjalny komunikat. Felix trafia na zasadzie wolnego transferu – a więc nie trzeba płacić za niego sumy odstępnego. Podpisał roczną umowę z możliwością przedłużenia jej o kolejne 12 miesięcy. – Powrót do Piasta jest powrotem do domu. Znam to miasto, znam klub, znam pracowników i mieszkańców Gliwic, więc w ogóle nie muszę się stresować. Chciałbym […] Zieliński zmontował Cracovię z myślą, że obrona wygrywa wojny Gdyby ktoś w czerwcu nam zasugerował, że Cracovia będzie prezentować się na początku nowego sezonu Ekstraklasy tak fajnie jak obecnie, musielibyśmy tę wersję rzeczywistości solidnie przemyśleć. Nie to, że jest ona całkowicie zaskakująca, bo przejawy dobrego futbolu w zespole Jacka Zielińskiego dało się zauważyć już wiosną. Może dziwić jednak ogólna skala jakości, która tu i teraz uprawnia hasła pokroju „Ej, oni mogą powalczyć o coś więcej”. Przyzwyczailiśmy się już, […] Lewego i Salihamidzicia. „Wszystko sobie wyjaśniliśmy” Choć Robert Lewandowski ma już na swoim koncie trzy mecze dla Barcelony, dopiero dziś pożegnał się ze swoim byłym klubem. Polak gości w Monachium, gdzie spełnia swoje ostatnie obowiązki w Niemczech. Wiadomo, jak wyglądało odejście napastnika z Bayernu. By ująć to względnie delikatnie – obie strony nie żegnały się gorącym misiem. Na linii Lewandowski-klub wrzało, sam piłkarz dokładał do pieca, ale i jego były już pracodawca nie unikał mocnych […] pytania przed nowym sezonem Premier League Nowy sezon Premier League zbliża się wielkimi krokami, więc czas trochę pospekulować. Najlepsza liga świata znów przeszła kilka zmian, pojawiło się sporo nowych twarzy, a wśród nich takie gwiazdy jak Erling Haaland, Darwin Nunez czy Kalidou Koulibaly. Przeprowadzono także kilka transferów wewnętrznych i w ten sposób Gabriel Jesus czy Ołeksandr Zinczenko znaleźli się w Arsenalu, a na przykład Raheem Sterling powędrował do Chelsea. Solidnie wzmocniły […] Zieliński zmontował Cracovię z myślą, że obrona wygrywa wojny Gdyby ktoś w czerwcu nam zasugerował, że Cracovia będzie prezentować się na początku nowego sezonu Ekstraklasy tak fajnie jak obecnie, musielibyśmy tę wersję rzeczywistości solidnie przemyśleć. Nie to, że jest ona całkowicie zaskakująca, bo przejawy dobrego futbolu w zespole Jacka Zielińskiego dało się zauważyć już wiosną. Może dziwić jednak ogólna skala jakości, która tu i teraz uprawnia hasła pokroju „Ej, oni mogą powalczyć o coś więcej”. Przyzwyczailiśmy się już, […] zamknęło kadrę, ale czy jest gotowe na ligę? Mamy od czynienia z klubem, który bez dwóch zdań jest po rozczarowującym sezonie. Nie było obrony mistrzostwa Hiszpanii, zabrakło kroku naprzód, ale nie brakowało gorzkich chwil. Mecze z udziałem Los Colchoneros zazwyczaj męczyły wzrok widza i nie napawały optymizmem. W takim wypadku aż prosiło się o wpuszczenie tlenu do szatni, ale niewiele się zmieniło i Enrique Cerezo zapewnia, że kadra pierwszego zespołu jest już zamknięta, ale czy słusznie? Po takim sezonie jak poprzedni, w Atletico przydałaby się […] Płock przekazała Lechowi swoje oczekiwania ws. Sekulskiego. Kolejorz nie podjął rozmów Dziś „Przegląd Sportowy” poinformował o sensacyjnej propozycji Lecha Poznań za napastnika Wisły Płock Łukasza Sekulskiego. Ustaliliśmy, że faktycznie między przedstawicielami obu klubów doszło do kontaktu, ale mistrzowie Polski ostatecznie nie złożyli oferty. Mamy również komentarz do całej sprawy prezesa Nafciarzy. Wychodzi na to, że w Poznaniu chyba nie odnotowali, że 31-letni napastnik w połowie lipca przedłużył swój kontrakt z Nafciarzami do 30 czerwca 2025 roku. Ten poprzedni był do końca czerwca […] Tekst sobie sterem, żeglarzem, okrętem” Zapracowany, zabiegany, żeglarz z krwi i kości – tak w skrócie można opisać pana Krzysztofa Kraja, właściciela firmy Czarter Jachtów we wsi Wrony k. Giżycka. Choć sam przyznaje, że własny biznes to ciężki kawałek chleba, czarterami jachtów zajmuje się już od ponad 20 lat. Niedawno, dzięki pożyczce na rozwój turystyki z projektu „Przedsiębiorcza Polska Wschodnia – Turystyka”, sfinansował część planowanych inwestycji. Jak wyglądały początki działalności? […] i badziewiacy. Płynie Wisła, płynie Rozkręcili się, chłopcy. W siedmiu z dziewięciu meczów 3. kolejki Ekstraklasy zdobyto minimum trzy gole. Pościgi, strzelaniny, wojny gangów. Działo się. A oto bohaterowie i antybohaterowie tej serii gier. Kozacy. Dominacja Wisły i Cracovii Płynie Wisła, płynie… po polskiej krainie, po polskiej krainie. Zobaczyła Lecha, lanie go nie minie! Wiemy, wiemy, w oryginale ta piosenka patriotyczna brzmi inaczej, ale na początku trwającego sezonu drużyna z Płocka zasługuje, żeby coś jednak zaśpiewać […] Poniżej znajdziesz 10 zwrotów, które oznaczają tyle (albo i więcej), co "kocham cię". 1) Odkąd cię znam, wszystko jest inaczej "Inaczej" to znaczy lepiej. Życie bez ciebie nie było tak przyjemne. 2) Zawsze będę tu dla ciebie Na dobre i na złe, choćby nie wiem, co się działo. Będę razem z tobą się cieszyć i płakać.
Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!! Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 16 ] 1 2017-11-18 00:54:02 Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Temat: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Witam taką nieco dziwną sprawę.. 2,5 miesiąca temu zakończył się krótki związek w którym byłem (nie pierwszy, póki co ostatni). Poznaję nowe osoby, głównie przez internet. W ten weekend mam możliwość spotkania się z jedną z nich tylko... kurcze sam nie wiem, czy mi się... chce?To chyba najlepiej brzmi. Jak jakiś "sen zimowy na relacje z nowymi ludźmi" Z jednej strony jest jakaś ciekawość, a z drugiej - w sumie po co?W pracy się realizuję, po niej zajmuję się swoim hobby, mam czas na odpoczynek, czasami ze znajomymi... zdrowy, ambitny facet (żeby nie było, ze zdrowym libido) i... No kurcze nie wiem, nie zależy mi na tym, aby się przekonać jaki ktoś jest, poznać, poświęcić swój wolny czas na to. Nauczyłęm się już, że wrażenia "whow" przez internety w realu mogą gasnąć.. albo że coś nie-whow przez internet może okazać się wow w to chyba nie to.. Niemoc, jesienna chandra.. Co to może być?No i w sumie nieco głupio wychodzi że do kogoś zagaduję, a potem "śmiercią naturalną" taki kontakt stopniowo z czasem zamiera, chciał kontaktu, ale tylko takiego i to nie zawsze.. - tak, sam nie wiem czego chcę obecnie, ale nie wiem z czego to wynika. Czasami myślę o zakończonym związku, ale nie jako o czymś "straconym" itp. raczej z elementami lekkiej złości. 2 Odpowiedź przez ZamarlaTurnia 2017-11-18 01:04:47 ZamarlaTurnia Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-08-10 Posty: 18 Wiek: 27 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?A czy zawsze musi być jakiś powód? Po prostu wyjdź, spotkaj się, niezobowiązująco i całkiem na luzie, w neutralnym otoczeniu. Bez zakładania czegokolwiek. Chociaż trochę Cię rozumiem, bo też sporo osób poznaję przez internet (grupy tematyczne) i nawet jeśli rozmawia się super, to nie zawsze mam ochotę przenosić znajomość do realu - natomiast jeśli ja zagadam kogoś to raczej nie unikam spotkania. Z czego wynika Twoja niechęć - może jednak coś Ci nie pasuje w nowo poznanych osobach? 3 Odpowiedź przez Mateusz1989 2017-11-18 01:08:05 Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Jeśli coś nie pasuje to w ogóle nie rozważam takiej opcji i szybko kończę kontakt... życie jest za krótkie aby wszystkich uszczęśliwiać, jakkolwiek to żeby nie było, nie chodzi o powód. Niczego nie zakładam, nie nastawiam się na nic, a po prostu, jakiś głos mówi że "szkoda na to czasu, lepiej pobyć samemu". No i nie zakładam na 100% jaka dana osoba jest, bo właśnie prawdziwe spotkanie wszystko weryfikuje. 4 Odpowiedź przez ZamarlaTurnia 2017-11-18 01:14:49 ZamarlaTurnia Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-08-10 Posty: 18 Wiek: 27 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?No to może to jeszcze nie ten czas i nie ta chwila? Skoro czujesz, że lepiej pobyć samemu - to tak zrób - a przynajmniej przez jakiś czas. Warto żyć w zgodzie z samym sobą. 5 Odpowiedź przez Mateusz1989 2017-11-18 01:23:01 Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Tylko ile tak można?Tym bardziej, że poprzednia osoba okazała się niewarta tego, abym teraz przez perypetie z nią miał tak.. "zaniedbywać" relacje z to uczucie, że chciałbym, bo tamtego nie ma i "wymazuję", a zarazem nie chciałbym, bo nie ma potrzeby.. ale to budzi frustrację, bo tej niechęci nie było kiedyś, przed tamtym związkiem. 6 Odpowiedź przez Domnieto 2017-11-18 01:52:10 Domnieto Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-10-17 Posty: 240 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Oj skąd ja to znam Takie zniechęcenie, trochę znudzenie, z góry brak oczekiwań i nadziei. Takie niechciejstwo zazwyczaj dotyczy osób które długo, długo nie mogą znaleźć odpowiedniej osoby. Wcale nie musi się wiązać z jakimiś traumatycznymi przejściami w poprzednich związkach. To jest poprostu zmęczenie materiału. Szukasz, szukasz i znaleźć nie możesz i gdzieś bardziej lub mniej świadomie rodzi sie pytanie: czy wogole jest czego szukać. Nie mam na to recepty bo sama długo trwała w takiej stagnacji. Po czym spotkałam kogoś kto mnie w końcu sobą zainteresował. Kolejny niewypał niestety. 7 Odpowiedź przez truskaweczka19 2017-11-18 02:26:43 truskaweczka19 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-21 Posty: 17,177 Wiek: 26 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Moim zdaniem to nie jest kwestia czy byla dziewczyna jest warta, by zaniedbywac poznawanie innych kobiet. Po co na sile poznawac jezeli nie czuje sie teraz potrzeby? Nawet kiepski zwiazek trzeba zazwyczaj odchorowac, a 2,5 miesiaca od rozstania to jest naprawde malo. Nawet jezeli byla dziewczyna nie jest tego warta to sa pewne emocje np zlosc o ktorej piszesz i to trzeba przezyc w swoim tempie i to normalne :-) Nie ma sie co spieszyc :-) Ja po rozstaniu zwiazalam sie po pol roku, niby zwiazek 2 lata, ale to indywidualna kwestia. Jakby bylo trzeba to i rok bym poczekala czy ile trzeba. Ja wiem ze tu chodzi o spotkanie i nie trzeba sie wiazac, ale na to tez moze nie byc gotowosci. Na pewno czujesz jeszcze te zlosc, zranienie i gdzies w srodku chcesz sie przed tym uchronic. Jednak jak pisalam daj sobie czas :-) Nic sie nie stanie jak jeszcze poczekasz, a bedziesz odporniejszy, bedzie to juz dla Ciebie bardziej naturalne i zrobisz to chetniej. "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"Wisława Szymborska 8 Odpowiedź przez sosenek 2017-11-18 09:46:20 sosenek Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-07 Posty: 2,751 Wiek: 30 lat minęło Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Zgadzam się z Domnieto, a myślę, że z ZamarłąTurnią chyba dzielimy grupy tematyczne Spotkaj się ale bez żadnych też mam chwile, że jestem zbyt zmęczona na poznawanie nowych ludzi, nawet tych fajnych. Po prostu mam jakieśtam swoje zajęcia, pełny grafik i nie chce mi sie po raz 100 opowiadać komuś o sobie Dlatego tak cenie facetów gaduły - którzy sami chętnie mówią (byle coś mądrego i ciekawego), a ja mogę słuchać i się relaksować:D 9 Odpowiedź przez Mateusz1989 2017-11-18 10:38:16 Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Domnieto napisał/a:To jest poprostu zmęczenie materiału. Szukasz, szukasz i znaleźć nie możesz i gdzieś bardziej lub mniej świadomie rodzi sie pytanie: czy wogole jest czego sumie.. to coś w tym przestrzeni powiedzmy 4 lat byłem w 2 związkach, a gdy w nich nie byłem, to spotykałem się z różnymi osobami - właśnie w celu rozwinięcia znajomości zapoczątkowanej w internecie. Nieco takich spotkań było, niemal zawsze się kończyło na jednym, bo ja nie "czułem tego czegoś", a bez tego nie ma mowy o tym, abym się chciał angażować, jeździć itp. No i kiedyś był tai "dreszczyk emocji" i faktyczne zainteresowanie, a teraz taki.. "chleb powszedni". Ot, kolejna osoba z którą mogę się przejść, porozmawiać, wspólnie wypić herbatę czy kawę... Zrobiło się to bardzo mało interesujące i równie mało ekscytujące. Właśnie dlatego, że nie było "tego czegoś". Wiem, że gdyby ktoś miał taki urok i mnie nim zaczarował, to pewnie wszystko by minęło. Ale po tylu próbach nie chce się znów poświęcać czasu "żeby sprawdzić", bo mam swoje zainteresowania. 10 Odpowiedź przez Lady Loka 2017-11-18 11:16:59 Lady Loka Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,076 Wiek: w sam raz. Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Wszystkie Twoje spotkania są z internetu. Więc z perspektywy osoby, która swojego czasu robiła tak samo mogę Ci powiedzieć tyle, że w większości przypadków nie poczujesz "tego czegoś" na pierwszym spotkaniu. Czasem się zdarza, ale bardzo rzadko. Pierwsze spotkanie jest po to, żeby się poznać, pogadać i pomyśleć, czy Twoja rozmówczyni jest na tyle interesująca, żeby spotkać się z nią jeszcze raz. Nie po to, żebyś określił czy od razu zaiskrzyło i jeżeli nie to osoba jest do skreślenia. Pomyśl sam, jak poznajesz kogoś w realu to też najczęściej się kilka razy widzicie, a dopiero potem możesz określić czy iskrzy i czy chcesz czegoś sobie przestrzeń, daj sobie spokój. Nie ma co teraz iść w to na siłę. Spróbuj skupić się bardziej na realu, z odpowiedzi "Tylko ile można" wnioskuję, że i tak tego nie zrobisz bo jesteś taki jak ja obecnego chłopaka poznałam przez internet. 2 miesiące spotykaliśmy się niezobowiązująco zanim zadecydowaliśmy, że chcemy coś budować. Więc po prostu jak masz tam fajną dziewczynę, to daj jej szansę. Czasami iskrzy później Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 11 Odpowiedź przez ZamarlaTurnia 2017-11-18 12:13:12 ZamarlaTurnia Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-08-10 Posty: 18 Wiek: 27 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Zgadzam się, że rzadko kiedy na pierwszym spotkaniu jest wielkie wooow i "to coś", więc lepiej nie oczekiwać, że przyjdziesz, spotkasz się i od razu ktoś Cię zaczaruje. Także myślę, że warto dać sobie i innym czas, spotykać się niezobowiązująco (zwłaszcza gdy druga osoba też tak do tego podchodzi). Albo znajdź kogoś kto ma takie same zainteresowania, pasje jak Ty i wtedy już nie będziesz patrzył na te spotkania jak na poświęcanie swojego czasu, który mógłbyś wykorzystać na coś innego . Ja mam tak, że często nie chce mi się spotykać z facetami poznanymi w internetach np na kawie - siedzenie w kawiarni jest nudne (zwłaszcza na początku) i także mam wrażenie, że marnuję w ten sposób swój cenny, wolny czas. Sosenek, czytając Twoje posty, też mam wrażenie, że chyba dzielimy te same grupy 12 Odpowiedź przez Domnieto 2017-11-18 13:48:59 Domnieto Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-10-17 Posty: 240 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Ja to chodziłam na randki po kilka razy z tym samym facetem i niestety jeżeli nie poczuję zainteresowania po tej godzinie na przysłowiowej kawce to już z doświadczenia wiem, że nie ma co tracić czasu. I nie mówię tu o miłości od pierwszego wrażenia Generalnie Mateusz1989 mogła bym napisać taki sam post jak ty. Z tym, że ja już doszłam to takiego etapu, że na myśl o randce z internetu rzygać mi się chciało. Jakoś oklapłam i poświęciłam się swojej pasji i prowadzeniu firmy. Oczywiście było mi przykro, że jestem sama, czasem nawet ryczałam jak powalona słuchając smutnych piosenek Potem na kilka miesięcy weszłam w związek. Niespecjalnie udany, jeszcze nie skończony, ale na wylocie. Teraz już sama nie wiem co mam robić. Chyba znowu będę wyła w rytm Leonarda Cohena 13 Odpowiedź przez Mateusz1989 2017-11-18 13:55:53 Ostatnio edytowany przez Mateusz1989 (2017-11-18 13:56:39) Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Lady Loka napisał/a:Więc z perspektywy osoby, która swojego czasu robiła tak samo mogę Ci powiedzieć tyle, że w większości przypadków nie poczujesz "tego czegoś" na pierwszym o tym ale... jakoś to u mnie tak nie działa. Jeśli nie ma tego czegoś, to nie mam też motywacji aby nawet chcieć się gdzieś ruszyć i znów z tą osobą pogadać - tak jak pisze Domnieto. Na wiele spotkań bywało różnie - i sytuacje, że chciałem się od razu "ewakuować" i takie, że rozmawiało się miło. Trzy razy coś zaiskrzyło - w każdym wypadku była motywacja aby utrzymywać kontakt i dwa razy zamieniło się to na związek. Można powiedzieć, że "jestem wybredny", ale to nie tak, bo jest tylko kilka rzeczy "skreślających", ale po prostu musi być to coś. Inna sprawa, że nie chodzi o szukanie na siłę - to było gdzieś na początku, potem na pełnym luzie, po prostu poznawanie ludzi i "co będzie to będzie".Gdy zaiskrzy, sprawa jest jasna - tyle że mi się nie chce nawet sprawdzać czy coś może zaiskrzyć 14 Odpowiedź przez ZamarlaTurnia 2017-11-18 14:05:50 ZamarlaTurnia Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-08-10 Posty: 18 Wiek: 27 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?Zgadam się, że musi być coś, co motywuje do dalszego spotykania się. Jeśli nie chce Ci się sprawdzać, to zajmij się czymś innym teraz, daj sobie czas. Innej rady chyba nie ma - albo próbować spotykać się z ludźmi, albo po prostu zająć się sobą, pracą, swoimi zainteresowaniami. 15 Odpowiedź przez Lady Loka 2017-11-18 14:19:59 Lady Loka Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,076 Wiek: w sam raz. Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co? Ja wiem o co Ci chodzi ale to i tak z internetem już tak jest, że po pierwszym spotkaniu chcesz mieć jakikolwiek konkret więcej niż "było miło". Ale spróbuj przedkładać to na real, w realu tak nie działa. Poza tym dopiero poznajesz, jest stres, jest drętwo. Na pierwszym spotkaniu z moim chłopakiem byłam chora przeziębiona, miałam gorączkę, nie chciałam tego przekładać, bo rozmawialiśmy przez internet już ponad miesiąc i fajnie było wreszcie się zobaczyć. Jemu to nie przeszkadzało. Potem znowu miesiąc prawie tylko pisaliśmy, kolejne spotkanie, mnie trafiało przez brak konkretów serio. Bo było fajnie, było miło i tylko tyle. Ale byłam już na takim etapie, że po prostu nie chciało mi się szukać dalej. Powiedziałam sobie, że skupię się na sobie i swoich pasjach. No a w międzyczasie się spotykałam z nim i dopiero potem zaczęło iskrzyć:P Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 16 Odpowiedź przez Mateusz1989 2017-11-18 15:34:48 Mateusz1989 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-18 Posty: 6 Odp: Mogę się spotkać.. tylko w sumie po co?No właśnie przekładam na real i moim zdaniem jest dokładnie tak samo, przynajmniej w moim przypadku Raz w życiu spotkałem kogoś że mnie tknęło aż tak - wystarczyło w tłumie spotkać się oczami i byłem ustrzelony. Znam też masę osób z którymi potem się widziałem nie raz nie dwa gdzieś przy różnych okazjach i podobnie jak nie było pierwszego wrażenia tak i później nic z tego nie było. Nie wyobrażam sobie aby w moim przypadku to się pojawiało "po czasie". Albo ktoś mnie interesuje, choć trochę, od razu, albo nie. Poza tym, jakieś pierwsze wrażenie przy internecie robi to, jak ktoś pisze, o czym itp. Jak widzę, że ktoś potrafi napisać "zdanie podrzędnie złożone" a i ma zainteresowania, to jest to zawsze plus. Tyle tylko, że to wszystko od strony czysto "rozumowej", iskry wychodzą z czegoś zupełnie innego. Posty [ 16 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021

Kilka dni potem oznajmił, że mama nas zostawiła. – Wolała tych swoich kompanów od butelki, pewnie uciekła do któregoś z nich – patrzył na mnie twardym wzrokiem. – Ale to dobrze dla nas, nie będzie nam już wstydu więcej przynosiła , bo co też za matka z niej była – nawet mnie nie przytulił, tylko popatrzył na mnie z

Wtedy też z głębi serca wypłynęła prosta modlitwa: „Odnajdź mnie, proszę!”. Czuję się tak, jakbym był w jakiejś próżni, w jakimś zawieszeniu. Poszedłem na spacer. Czasami mi się zdarza. I byłem tam całkiem sam. Przynajmniej tak mi się wydawało. Nie jestem wielkim fanem pieszych podróży. Na pielgrzymce byłem może trzy razy, w tym tylko jedna trwała dłużej, niż jeden dzień. Czasami jednak zdarza mi się pójść na spacer do pobliskiego parku. Chodziłem kilka godzin. Mijałem ludzi roześmianych i tych zabieganych, zniecierpliwionych i spokojnych. Ot – taki spacer. Niby nic nadzwyczajnego. Miałem też cel tej podróży, mianowicie ławkę, gdzie lubię sobie czasami usiąść i pomyśleć. O życiu. Wiecie – człowiek czasami takiego miejsca potrzebuje. Kiedy już docierałem na miejsce, poczułem coś tak mocno, że aż mi się nogi ugięły. A była to samotność. Usiadłem na tej ławce, a łzy napłynęły mi do oczu. I nie chodziło o samotność związaną z brakiem ludzi. Ja po prostu zatęsknilem za Bogiem. Wtedy też z głębi serca wypłynęła prosta modlitwa: „Odnajdź mnie, proszę!”. Bo mam 29 lat. Skończyłem studia. Zrealizowałem kilka naprawdę fajnych projektów. A jednak nie wiem, co robić ze swoim życiem. Czuję się tak, jakbym był w jakiejś próżni, w jakimś zawieszeniu. Kto, jak nie Bóg, może cokolwiek zmienić? Staram się, jak mogę ogarniać moje życie, ćwiczyć się w cnotach i walczyć z wadami. Pewnie, że nie zawsze mi wszystko wychodzi! Jestem słaby i grzeszny. Po prostu ostatnio wszystko straciło sens. I w ogóle nie jest to dla mnie łatwe. Kryzys? Jak już, to kryzys życia. Bo wiary Pan Bóg mi nie pożałował. Beznadzieja? Też nie – mam nadzieję w miłosierdziu Boga. Staję przed Nim taki, jaki jestem. Nawet nie staram się udawać, bo to nie ma sensu. Przecież Bóg zna mnie najlepiej. Wie o mnie wszystko. To była chwila, kiedy po prostu zatęskniłem za Nim. Po raz kolejny. Siedziałem na tej ławce w parku i wiem, że On siedział obok mnie, mówiąc: „poczekaj, bądź cierpliwy”. To czekanie jest najtrudniejsze. Taka Boża pedagogia. Umacniać, ale nie wyręczać. Wspierać, ale nie dyktować warunków. Pocieszać, ale nie użalać się. Ta relacja z Bogiem jest zawsze… Jakby to powiedzieć… To taka trochę relacja „w pół kroku”. Ja robię krok w Jego stronę, bo wydaje mi się, że Pan się zbliża, a On wtedy jakby się cofał o pół kroku. Trochę tak, jak rodzic uczący chodzić swoje małe dziecko. Zawsze jest blisko, ale równocześnie jest zachowany odpowiedni dystans. Tak się właśnie czuję w ostatnich dniach, a nawet miesiącach. Jakby Bóg uczył mnie chodzić na nowo w tym świecie, w myślach i emocjach. Tęsknota, którą czuję, to pragnienie, by Pan wziął mnie w swoje ręce i poniósł tam, gdzie mam dojść. Jednak On tak nie chce. On woli mnie kształtować powoli, lecz skutecznie. Uczy mnie przy tym samodzielności, która prowadzi do prawdziwej wolności. Wiem to. A jednak czasami po prostu wydaje mi się, że już nie dam rady. Najpiękniejszym momentem tej posiadówki w parku było to, kiedy w duchu poczułem zalewający mnie pokój. Powiedziałem wtedy po prostu: „ufam Ci, nie mam innego wyjścia”. To był moment, kiedy wiedziałem, że Bóg się uśmiechał do mnie. I poczułem się trochę jak Piotr mówiący Jezusowi, że nie mają gdzie pójść, bo tylko On ma słowa życia wiecznego. I choć ta droga wydaje się być trudna i zbyt długa, to warto nią iść. * * * Tekst ukazał się na blogu Chcesz zostać naszym blogerem? Dołącz do blogosfery Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
To ostatnie dni; Zła Artystyczna Nerka; Oszust uderza ponownie; Szukam kolegi, NIE może być wściekły; Nie, jednak nie; Kategorie. 33 1/3 RP (17) Ale głupi ci Rzymianie (114) Autobiografia (259) BDSM (5) Będąc młodym autorem (22) Choroba dwubiegunowa (63) Chwila muzyki (22) Depresja (30) Fałszywy nordyk opowiada (5) Holender (34
Cze¶ć. Mam na imię Maciek i sam nie wiem na czym 3tyg nie mieszkam już ze swoj± kobiet± i tak w ogóle nie wiem czemu i nie znam powodów dlaczego musiałem się wiedział ze zdradziła to tak w sumie byłoby mi chyba moja historia: Moje problemy zaczęły się jaki¶ miesi±c temu (23 maj) kiedy to będ±c w pracy dostałem niepoj±cego smsa od swojej rano wysyłałem jej wiadomo¶ć lub dzwonili¶my do siebie jak się czuje,jak samopoczucie przed nowym dniem,jak humorek j± kocham i zawsze zależało mi żeby było jej odpowiedzi na wiadomo¶ć, jak u niej w serduszku, otrzymałem zwrotnego smsa, że pojawiły się w±tpliwo¶ jak to sercu?Nigdy co¶ takiego nie miało u nas chwile gorsze ale nigdy nikt nie zw±tpił że ze sob± 7 znała mnie wcze¶niej niż ja J± i zawsze jej się podobałem aż wreszcie na jakiej¶ imprezie co¶ między nami 9 letni± Oliwię,to jest dziecko mojej kobiety ale jak się poznawali¶my to wiedziałem o tym i zaakceptowałem to 100% i pokochałem J± jak swoj± nam się do tej pory,przynajmniej z mojego punktu widzenia,bardzo pracujemy, mamy swoje mieszkanie( tzn to jest jej mieszkanie). Wyjeżdżali¶my co roku na wspóln± pasj± s± góry i wspomnienia z nimi s± nie do mówi±c było bardzo dobrze. 18go kwietnia tego roku moja dziewczyna wyjechała na wycieczkę z pracy do o tym się cieszyli¶my. Ja chyba nawet bardziej, bo widziałem jak jest szczę¶liwa i jak się z tego powodu cieszy. Uwielbiam j± jak jest w takim błogim wycieczkę pojechało 10ciu najlepszych ludzi z Polski i kilku kierowników i ok 20tu trwała i dzwonili¶my do siebie nasza pierwsza tak długa rozł±ka w zwi±zku i nie mogli¶my się doczekać kiedy do siebie wrócimy. No i wróciła. Wróciła taka szczę¶liwa, podekscytowana i stęskniona, że stali¶my na przedpokoju chyba ze dwadzie¶cia minut i się przytulali¶ od razu powiedziała mi że dzisiaj nie kładę się dopóki nie będzie seksu:)Nie wyobrażałem sobie zreszt± żeby było inaczej. I tak mijały dni no i chyba ze dwa tygodnie póĽniej,będ±c w pracy dostałem tego nieszczęsnego smsa, o którym pisałem na pocz± pierwsza próba wyja¶nienia tej sytuacji skończyła się tym że się popłakała i powiedziała, że potrzeba nam czasu i będzie naciskałem wtedy już, bo widziałem jaka jest roztrzęsiona i zostawiłem to na kilka że w międzyczasie, jak np pisali¶my do siebie będ±c w pracy,że nie pisze do mnie tak jak wcze¶niej. Tzn beż uczuciowych zwrotów,bez pieszczotliwych słów,tak jakby przychodziła z pracy to miała taki inny wzrok,taki nie do końca dla mnie i taki trochę uciekaj±cy ode kilku dniach znowu chciałem wtedy na kanapie i nie zapomnę chyba tego do końca się co się dzieje,co u niej w sercu, bo się martwię i chciałbym jako¶ to dać jej wsparcie i tyle czuło¶ci żeby było z łzami w oczach, że tak prosto z serca, tak naprawdę szczerze nie może mi powiedzieć ze mnie kocha,że co¶ się stało i tak po prostu się wtedy raz w życiu płakałem tak jak ci±gu jednej sekundy przypomniały mi się wszystkie nasze wspólne chwile i te dobre i te wtedy i od razu poszli¶my mnie zjadały z dnia na i z dnia na dzień zauważyłem że staje się obcym dla niej ze sob± jeszcze prze kilka dni i kochali¶my się aż którego¶ wieczora zasnęła na kanapie i tak już póĽniej że doszło do takiego stanu że nie potrafiła mnie nawet dotkn±ć przechodz±c dni i znowu próbowałem porozmawiać i stało płaczu,aż szlochała,powiedziała mi że potrzebuję chwili spokoju,że chce odpocz±ć i chce się rozstać i przemy¶leć czy chce ze mn± spędzić resztę bardzo długo mnie nasz zwi±zek rozpadł się w ci±gu tych kilku 7 lat przeleciało mi przez póĽniej się wyprowadziłem tak jak w tym tygodniu zwłoki wydarzyło się co¶.Byłem od rana w pracy ale mieli¶my duż± przerwę więc postanowiłem pojechać do domu zrobić sobie więcej do Niej, bo miała wolne wtedy ale nie odbierała więc napisałem smsa że zaraz nie odbierała dlatego że od pewnego czasu miała wyciszony to wcze¶ do łazienki go zabierała.(pewnie zaraz wszyscy pomy¶l±, że to pierwszy znak). No i wchodzę do domu , a tam buty stoj± jakie¶ na przedpokoju, wchodzę dalej a tam go¶ciu sobie siedzi na kanapie i je spagetti, które przygotowała nam na obiad moja mnie przywitać, dali¶my sobie na siłę buziaczka i poszedłem się przywitać. Okazało się że to jest Jej kolega z którym była na wycieczce w Turcji z pracy i który postanowił j± że nic dziwnego w jej ani jego zachowaniu nie kole¶ jest menadżerem i objeżdża Polskę po swoich jak się dowiedziałem to dwa razy w miesi±cu ma być w naszym mie¶cie bo stara się o wyższe że my mieszkamy w ¶rodku Polski a on na południu ok 400 km od ze jeĽdzi to ok ale że postanowił odwiedzić moj± kobietę?Wiem że przyjechał służbowo na salon w którym pracuje moja kobieta ale przyjechał też do naszego moja kobieta mówiła mi że w tej Turcji poznała kilka fajnych osób i że na tej wycieczce porobiły się takie małe grupki i że miedzy innymi ten menadżer trzymał się razem z nimi. Moja kobieta zawsze była bardzo tolerancyjna i taka trochę mi to przeszkadzało że zachowuje się tak jakby nie była w zwi±zku ale do tego się dużo przyjaciółek ale i przyjaciół. Jednego takiego od lat z którym mogłaby chyba konie kra¶ć,tak o nim mówi ale nic poza tym(ten kolega nie ważny jest , nie zwracajcie na niego uwagi)..... My¶lałem na pocz±tku że wezmę parę rzeczy i się wyprowadzę ale jej bardziej chodziło żebym zabrał wszystko,tak też póĽniej umówiłem sie na mecz ze szwagrem i z siostr± mojej wywi±zała sie rozmowa w której dowiedziałem sie że siostra też poznała tego jak poznała?No kilka dnie wcze¶niej znowu sie pojawił razem z moj± kobit± u niej i razem jaki¶ tam sprawy służbowe załatwiali(byli wtedy we trójkę on moja kobieta i siostra jej).No jak to usłyszałem to nie mogłem w to tak naprawdę się przecież nie stało,go¶ciu przyjeżdża j będzie przyjeżdżał w sprawach żeby znowu z moj± kobiet± i do jej siostry jechali co¶ Od razu zapytałem mojej kobiety czy mnie zdradza , czy może ma romans, czy może cos innego się na wszystko odpowiadała że nie i jakby tak bylo to po takim czasie bycia razem powiedziałby tak ci±gn±łem j± za język i nic. W tej kwestii do tej pory nie wiem rozmów jeszcze było potem i według jej to rutyna,nuda w zwi±zku i to że na jej głowie było wszyskto,co moim zdaniem nie jest tak do końca prawd±.Było troche inaczej niż na pocz±tku ale to chyba normalne,tak. Powiem że jestem bardzo uczuciowym i wrażliwym człowiekiem i potrafię okazywać swojej miło¶ci do niej zapewniałem j± praktycznie jetem też typem zazdro¶nika,wychodziła gdzie chciała i kiedy chciała a ja siedziałem z nasz± mał± Oliwi±.Inne jej koleżanki nie miały tak fajnie i zawsze mi to mówiła że jestem wyrozumiały i wiem czego ona upatruje też ten nasz kryzys że podobno ci±gn±ł się już od rok temu mówiła mi że mam j± wspierać i pomagać jej ale ja to robiłem jak tylko znowu ode mnie pytanie czy mnie zdradziła i jak j± poci±gn±łem za język jak wierciłem temat to powiedziała,że nie zdradziła ale miała tak± to było własnie rok temu ale że nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów i że go nie był od niej starszy,żonaty i jak sie dowiedziała czego chce to po jednem spotkaniu już go więcej nie widziała-tak przynajmniej na pytanie czemu tak chciała zrobić to że taki mały dreszczyk emocji ale jak ci±gnęło sie co¶ od dawna to czemu nic mi nie mówiła czemu nie chciała czego¶ zmienić i rozmawiać żeby było mogę tego poj±ć. Teraz mówi ze nawet takiej prawdziwej szansy nie może nam ja się pytam czemu,przecież ja nie¶wiadomy do tej pory byłem i je¶li co¶ się psuło to trzeba się starać to naprawiać i dożyć do tego co było dla nas tak piekne i warto¶ że podjęła już decyzję i na razie chce się mi się życie,straciłem dom i rodzinę i nie wiem tak naprawdę z jakiego tu wła¶nie szukam odpowiedzi i może wy mi pomożecie. Nie wiem czy to ta wycieczka i ewentualnie co się tam stało lub dzieje do tej pory czy może ta rutyna,nuda która się wdarła do naszego zwi± czy przez to tzw wypalenie stałbym sie dla niej tak obcym człowiekiem i czy przekre¶liłby nasz± rodzinę beż walki? Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu

Baśń” wszedł w piątek do normalnej dystrybucji. Sam nie wiem czemu. Uroczysty pokaz filmu odbył się w knajpie na placu Grzybowskim, można więc było oglądać z piwem. Przed rozpoczęciem projekcji reżyser wyszedł na scenę i powiedział żart: „Ci, których nie ma, ręce do góry!”. Gdy żart się skończył, zszedł ze sceny.

Życiorys J. Edgara Hoovera, jak każdy inny, można opowiadać w naprawdę wielu wariantach, na wiele sposobów. Anthony Summers w książce „Oficjalne i poufne: kulisy życia J. Edgara Hoovera” opisał jego życie od narodzin aż do śmierci. Hoover jest u niego ambitnym tyranem, który nie ma problemów z odróżnianiem cynizmu od idealizmu.

Trzy miesiące temu rozstałem się z dziewczyną, po dwuletnim związku. To ona zdecydowała o rozstaniu. Choć tak naprawdę to jej ojciec-tyran. Jest między nami spora różnica wieku (ja 29, ona 20), co nie podoba się ojcu. Dziewczyna nie jest jeszcze samodzielna, pracuje, ale nie zarabia kokosów, w planach ma dość trudne studia.
Nie wiem co mam robić. Na 99% uważam, że z tą byłą już się nie zejdę. Probowałem, ale ona nie chce się spotkać. Ona jest już chyba nieosiągalna dla mnie. Mimo to strasznie żałuję, że to nie wyszło. Takich kobiet nie spotyka się często. Takie spotyka się baardzo rzadko. Było chyba kilka światów (dokładnie nie wiem, byłam tylko w 2 światach )): ) a w 2 świecie dostawało się konia na określony czas. z tego co pamiętam i sam lubiłem takie gry arcade

Cieszę się, że Lechia wygląda tak, jak powinien wyglądać klub, jeśli chodzi o zarządzanie. Wiedziałem, że Paolo Urfer przewiduje wzmocnienie pionu sportowego. Kevin Blackwell to człowiek z ogromnym doświadczeniem, jego dołączenie do nas to ważny punkt, jeśli chodzi o rozwój całego klubu.

nie-wiem - definicja, synonimy, przykłady użycia. choćby nie wiem co. jakkolwiek; jak nie wiem co pot. bardzo; Zagraj z nami! nie-wiem. Wielki słownik
Hołuszko zainstalowała je po serii ataków na jej dom, po tym, jak bandyci wdarli się do środka. Ma pracę, ale nie może pracować w zawodzie. Wklepuje do komputera bazy danych, zarabia półtora tysiąca, w ciągu roku może odłożyć sobie na cztery bilety do teatru, wcześniej jednak musi pamiętać, żeby kupować tylko to, co najtańsze.
Nie wiem kończy napis: „Pewien człowiek opowiedział o swoim życiu. Niezależnie od subiektywizmu i fragmentaryczności relacji ten człowiek i jego stan istnieją obiektywnie. Trzeba się liczyć z tymi faktami, bo zwielokrotnione są zjawiskiem społecznym”. Znaczenie. Film nie był pokazywany publicznie do roku 1981, lecz krążył w
Tłumaczenia w kontekście hasła "było mnie przez kilka" z polskiego na angielski od Reverso Context: Nie było mnie przez kilka godzin, a wy Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
.